Oskarżyć łatwo, przeprosić trudniej...
Caster Semenya to, nie bójmy się słów, niespodziewana mistrzyni świata
na 800 metrów. 18-latka z RPA zrobiła niebywały postęp poprawiając
życiówkę w ciągu roku o dziewięć sekund. Jeszcze w zeszłym roku na
mistrzostwach świata juniorów w Bydgoszczy odpadła w eliminacjach; dziś
nie ma sobie równych wśród seniorek. Pojawiły się jednak wątpliwości,
czy Semenya rzeczywiście jest kobietą. Jeszcze wczoraj, kilkadziesiąt
minut po bezdyskusyjnym zwycięstwie Afrykanki, świat obiegła informacja,
że zawodniczka musi się poddać testowi płci. Wątpliwości i
podśmiechujki kibiców to w takich sytuacjach zjawisko naturalne.
Niebezpieczne jest jednak wywlekanie tego na światło dzienne przez
oficjeli. Niesmak budzi fakt, że o całej sprawie zrobiło się głośno.
Można było przecież spokojnie poczekać na wyniki testów i wówczas w
przypadku nieprawidłowości bić na alarm. Wybrano jednak inną,
krzywdzącą sportowca drogę. Czy ktoś w ogóle pomyślał jak z takimi
oskarżeniami musi się czuć młodziutka zawodniczka? Wiele lat startów
przed nią. Co jeśli okaże się, że testy płci wykażą, że Semenya jest
stuprocentową kobietą? Czy ktoś ją za te pomówienia przeprosi?
Wątpliwe.Taka sytuacja miała już miejsce przed laty gdy o bycie
mężczyzną oskarżono jedną z najszybszych kobiet lat sześćdziesiątych
- naszą Ewę Kłobukowską. Nie pozwolono jej na start w kolejnych zawodach
ogłaszając, że jej status płciowy jest nieokreślony. Wyrok taki wydano
na podstawie obowiązującego wówczas kryterium rozróżnienia płci na
podstawie konfiguracji chromosomów. Tymczasem tę metodę od lat krytykowali
czołowi endokrynolodzy, którzy ostrzegali, że badanie układu chromosomów
to bardzo niepewny sposób stwierdzania płci. Dopiero na początku nowego
tysiąclecia przyznano im rację. Szokujące i bezwstydne jest to, że Ewy
Kłobukowskiej nikt do tej pory nie przeprosił i pewnie nikt już jej nie
zrehabilituje.Czy podobny los czeka Semenyę?
Oskarżyć łatwo, przeprosić trudniej...