Lech zagrał dla Legii
<img style="float: right; margin: 2px 4px;"
src="http://glodpilki.blox.pl/resource/lechwisla.jpg"
alt="" width="300" height="200" />Przyznam
się, że nie widziałem całego meczu Lech - Wisła. Tylko pierwsze kilka
minut i dwadzieścia ostatnich. Ale to co widziałem, widzieli też zapewne
piłkarze Legii Warszawa. I mogą wciąż mieć nadzieję, że nie przegrali
walki o tytuł. I nie chodzi tylko o rozstrzygnięcie w meczu.
Nie wspominam o pilkarzach Ruchu Chorzów i Polonii Bytom bo to nie są
kandydaci na mistrza. Przy całym szacunku dla waleczności i ambicji jaką
prezentują na początku sezonu, już nie raz widziałem rycerzy jesieni,
którzy wiosną tracili impet, a często zimą co lepszych piłkarzy. Nie mam
wątpliwości, że pierwsze trzy miejsca pod koniec sezonu zajmą Wisła,
Legia i Lech. Ale niekoniecznie w tej kolejności.
Co widziałem na boisku we Wronkach? Sławomira Peszko, który stojąc 5
metów od bramki nie trafił w piłkę. Lechitów, którzy potrzebowali
trzech dotknięć piłki żeby ją opanować. Hektary wolnej przestrzeni,
przed polem karnym Wisły. Setki kiksów, niecelnych podań, zmarnowanych
sytuacji, wybijanie piłki, trafianie w kolegów z drużyny. Komentujący
mecz Kazimierz Węgrzyn wychwalał mecz pod niebiosa. Owszem, coś się
działo, bo obie drużyny popełniały błędy. Ale w tych 30 minutach które
widziałem więcej było nieporadności niż solidnej gry. Legia na pewno nie
zagrała w Gliwicach gorzej od głównych rywali.
Żeby jednak mówić o tym, że warszawianie mieli szansę nawiązać z
Wisłą rywalizację Legia musi wygrać za trzy tygodnie z Wisłą, a na
wyjeździe nie wygrała z nią od bardzo dawna. Co z tego, że w ostatnich
minutach przycisnęła Piasta, skoro nie wygrała. Musi zacząć w ogóle na
wyjeździe wygrywać, z czym ma niezrozumiały problem, Musi zacząć
trafiać w bramkę, bo w meczu z Piastem na 17 strzałów celne były tylko
3, z czego dwa w akcji która dała gola. Wreszcie musi zacząć przegrywać
sama Wisła.
Dużo warunków, jak na jeden pożądany efekt.
Lech zagrał dla Legii