Marco Reich, czyli Niemiec w Białymstoku
<img title="Marco Reich w barwach 1.FC Kaiserslautern"
src="http://zpierwszejpilki.blox.pl/resource/marcoreich1fck.jpg"
alt="Marco Reich w barwach 1.FC Kaiserslautern"
width="520" height="250" />
Pojawienie się w naszej ekstraklasie byłego reprezentanta Niemiec to
ciekawe wydarzenie i nie zmienia tego fakt, że Marco Reich swój jedyny
epizod w drużynie narodowej zaliczył ponad dziesięć lat temu.
Powołanie i występ w reprezentacji był ukoronowaniem najlepszego okresu w
jego karierze. W 1998 roku świętował zdobycie mistrzostwa Niemiec w
barwach 1.FC Kaiserslautern - jedynego klubu w historii Bundesligi, który
wywalczył tytuł jako beniaminek. Drużyną z Betzenberg kierował wówczas
Otto Rehhagel, a na boisku wiodące role odgrywali Andreas Brehme, Ciriaco
Sforza i rozpoczynający wielką karierę Michael Ballack. Do tego ostatniego
Reich był nawet porównywany - nie ze względu na boiskową pozycję, ale
możliwości! Po latach można się tylko zastanawiać, czy były to opinie
na wyrost, czy Reich po prostu zmarnował swój talent.
Szansę debiutu w reprezentacji Reich otrzymał od Ericha Ribbecka w lutym
1999 roku podczas amerykańskiego tournee niemieckiej kadry. Bolesną
porażkę 0:3 z USA oglądał jeszcze z ławki rezerwowych, ale w
zremisowanym 3:3 meczu z Kolumbią grał przez 79 minut, by zostać
zmienionym przez Larsa Rickena. Nie była to drużyna złożona z
przypadkowych turystów, ale pierwszy garnitur niemieckiego futbolu: bramki
bronił Oliver Kahn, obronie szefował Lothar Matthäus, w pomocy grał
Andreas Möller, a dwie bramki strzelił Michael Preetz – wówczas
najlepszy snajper Bundesligi w barwach Herthy Berlin.
Mistrzostwo Niemiec, debiut w reprezentacji, występy w Lidze Mistrzów
(ćwierćfinał edycji 1998-99 w barwach 1.FCK i gole przeciwko PSV Eindhoven
oraz Benfice Lizbona) i… zaciągnięty hamulec. W Kaiserslautern Reich
grał jeszcze regularnie, ale był już tylko rezerwowym. Niewiele zmieniło
się po zmianie klubu latem 2001 roku. Co prawda pobyt w 1.FC Köln
rozpoczął od występów w podstawowym składzie, ale już po siódmej
kolejce trafił na ławę i rozgrywki dokończył w roli rezerwowego. Jak sam
twierdzi, nie dał sobie rady z presją mediów. Kolejny sezon zaczął już
w Werderze Brema, ale tam było jeszcze gorzej - piętnaście gier w
Bundeslidze pierwszym sezonie spędzonym na Weserstadion, tylko dwie (a
dokładniej 14 minut) w drugim. Starczyło, żeby zapisać w dossier drugie
mistrzostwo kraju.
Reich mistrzowskiej fety jednak w Bremie nie doczekał, bo na początku 2004
roku postanowił wyemigować do Anglii. Przygodę z Derby County zaczął
obiecująco. Znów zaczął grać i strzelać gole, najpierw pomagając
utrzymać się swojej drużynie w Championship, a rok później nawet
walczyć o promocję do Premiership w fazie play-off. Po nieudanej batalii o
awans, latem 2005 roku Reich przeniósł się do spadkowicza z ekstraklasy -
Crystal Palace. W trakcie półtorarocznego pobytu w Londynie nie nagrał
się zbyt wiele, ugruntował opinię zdolnego, ale bardzo leniwego i…
musiał zejść o kolejny stopień, do trzeciej ligi. W Kickers Offenbach
spędził półtora sezonu. Grał bardzo mało, bo szybko popadł w konflikt
z trenerem Wolfgangiem Frankiem, który odsunął go nawet od treningów z
drużyną. Rozczarowaniem zakończył się też półroczny pobyt w Walsall.
Po niezłym początku, ozdobionym kilkoma golami, został odstawiony od
składu i pożegnany tuż po otwarciu okna transferowego w styczniu 2009.
Po prawie półrocznym, przymusowym urlopie Reich – za sprawą Thomasa
Sobotzika, swojego kumpla z Kaiserslautern – trafił do Jagiellonii
Białystok, z którą podpisał dwuletni kontrakt. Na razie Michał Probierz
korzysta z usług doświadczonego Niemca dość oszczędnie. Reich znów
trafił na ławce rezerwowych, jednak kiedy już z niej wstaje bywa bardzo
przydatny – strzelił już dwa gole i zanotował asystę. Przebłyski w
grze Reicha – jeszcze zbyt krótkie i rzadkie – też były. Patrząc na
sam sposób poruszania się Niemca po boisku i technikę można było się
zorientować, że uczył się kopać piłkę w trochę innym piłkarskim
świecie niż ten polski.
Zdążył już o nim trochę opowiedzieć w niemieckich mediach. We
wrześniowym wywiadzie udzielonym Der Spiegel mówił o poziomie naszej
ekstraklasy: – Jest lepsza niż trzecia liga niemiecka. Wisła Kraków i
Lech Poznań to naprawdę dobre drużyny, mogłyby się plasować w dolnych
rejonach Budesligi. Ciekawe, czy po kolejnych tygodniach zmienił zdanie? W
końcu jego Jagiellonia przegrała z rewelacyjnym Ruchem Chorzów aż 2:5, a
Lech gra poniżej oczekiwań kibiców i fachowców.
To chyba trochę symboliczne, że Marco Reich pod koniec swojej kariery
trafił do Polski, bowiem pod pewnymi względami przypomina polskich
piłkarzy. Utalentowany, ale bardzo leniwy i podatny na kontuzje. Nie
potrafiący udźwignąć presji. Dokonujący złych wyborów i kłócący
się z trenerami. Do ilu naszych zawodników pasowałaby podobna
charakterystyka?
* * *
<img style="float: left; margin-left: 10px; margin-right: 10px;"
title="Uli Borowka"
src="http://zpierwszejpilki.blox.pl/resource/borowka_uli.jpg"
alt="Uli Borowka" width="134" height="160"
/> Marco Reich nie jest pierwszym reprezentantem i mistrzem Niemiec,
który zagrał w polskiej ekstraklasie. Wiosną 1997 roku w ośmiu meczach
kroczącego po mistrzostwo Widzewa Łódź wystąpił obrońca Ulrich Borowka
, który w trakcie pobytu w Polsce zasłynął głównie skłonnością do
alkoholu. Na boisku było bardzo źle – uznano go za największy
transferowy niewypał sezonu 1996-97. Wcześniej Bundeslidze rozegrał aż
388 meczów i zdobył 19 goli dla Borussii Mönchengladbach i Werderu Brema,
z którym dwa razy sięgnął po mistrzowską paterę, a w 1992 roku
wywalczył Puchar Zdobywców Pucharów. Reprezetacyjny licznik Borowki
zatrzymał się na sześciu występach. Razem z drużyną RFN dotarł do
półfinału mistrzostw Europy w 1988 roku. Obecnie pracuje w DFB jako
scout.
Epizod – w sumie siedem gier – w polskiej lidze zaliczył też
bramkarz Carsten Nulle, który wiosną 2006 roku nie zrobił furory w
Górniku Zabrze. Nie robi jej też w Niemczech, gdzie od lat krąży między
drugą a trzecią ligą.
Marco Reich, czyli Niemiec w Białymstoku