Dong, co ma świecący nos
Od dawna, niestety, ciężko jest mi się ekscytować transferami do polskiej
ligi. Nawet jeśli z czasem kupieni piłkarze wzbudzają mój podziw i
uznanie jak w przypadku Jana Muchy z Legii czy Marcelo z Wisły (obaj
wyrośli klasą wysoko ponad poziom naszej PożalsięBożeEkstraklasy), to w
momencie ich przyjścia do nas nie miałem ciarek na plecach. Wiadomo: nie
stać nas ani na wschodzące gwiazdki z Ameryki Łacińskiej, które
błysłyby tu, i odeszły do całkiem dobrego klubu jak powiedzmy taki
Alejandro Dominguez . Gwiazd zachodzących, które nad Wisłą chciałby
poodcinać kupony od dawnej sławy, ale przy okazji raz jeszcze pokazać się
choćby w rundzie grupowej Ligi Mistrzów też nie mamy czym skusić i nie
mówię, że od razu musi to być Roberto Carlos albo Rivaldo. Są jednak
szanse, że przeciąg wywołany uchyleniem aktualnego okna transferowego owe
wymarzone dreszczyki wywoła...Więcej..
Dong, co ma świecący nos