Rowerem na testy F1
A co! <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/wjazd.jpg"
border="0" /> To jest moja odpowiedz i na kryzys (oszczedzam w
delegacji), i na piekne okolicznosci przyrody (slonce i plus - plus,
naprawde! - stopni Celsjusza). Kiedy zobaczylem w Walencji wypozyczalnie
rowerów pomyslalem - dlaczego by nie pojechac na tor imienia Ricardo Tormo
bicyklem? Pedalowanie z centrum Walencji na sam tor odrzucilem z góry. Ani
ze mnie wprawiony cyklista, ani droga dobrze znana. Poza tym - jako fanatyk
komunikacji miejskiej - warto byloby zwiedziæ jakies stacje, pociagi,
polaczenia... Pierwsze wydarzenia na torze beda mialy miejsce w niedziele,
ale zeby nie jechac na slepo, co mogloby sie skonczyc spóznieniem,
postanowilem zrobic próbe w sobote. Mój wrodzony GPS, który z reguly
spisuje sie niezle, byl jednak tego dnia Glowa Pracujaca Slabo. W
poszukiwaniu stacji Valencia Sant Isidre pojechalem na zachód, zamiast na
wschód. Zdalem sie na siebie zamiast na informacje turystyczna i dojechalem
do dzielnicy portowej. Mialo to jednak swoje dobre strony - przejechalem sie
ulica, która za piec miesiecy bedzie arena wyscigu o Grand Prix Europy.
<img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/tor1.jpg"
border="0" /> <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/tor3.jpg"
border="0" /> <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/tor4.jpg"
border="0" /> Moja Vuelta a Valencia w poszukiwaniu stacji
Sant Isidre trwala w sumie dobre kilkadziesiat minut, jesli nie wiecej.
Mialem klopoty, bo raz, ze moja prymitywna mapka centrum nie obejmowala
docelowej okolicy, a dwa, ze juz w poblizu stacji byl jakis potezny remont i
musialem szukac objazdu. Kiedy w koncu zalogowalem sie na peronie nr 1 po
kupieniu biletu, pociag w kierunku Buñol - Utiel uciekl mi sprzed nosa. To
tez mialo jednak swoje dobre strony, bo moglem zrobic pamiatkowe zdjecie.
<img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/stacja1.jpg"
border="0" /> Na zdjeciu tego nie widac, ale kilkaset metrów
za stacja przebiega autostrada do z Walencji do Madrytu. Ogólnie rzecz
biorac stacja jest jednak daleko od szosy - doslownie i w przenosni. Podróz
do stacji nazwanej Circuit Ricardo Tormo trwa niecale 20 minut. To czwarty
przystanek od Sant Isidre - pociag mija przedmiescia wygladajace jak male
miasteczka, dystrykty hurtowni i magazynów, gaje pomaranczowe i nagle staje
w srodku pola. <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/stacja2.jpg"
border="0" /> Stacja miesci sie przy samym torze - do miejsca
wydawania akredytacji, które jest tuz przy zjezdzie z autostrady, jechalem
10 minut w polowie drogi mijajac glówna brame wjazdowa na tor. Wazna
postacia przy wjezdzie jest oczywiscie Ricardo Tormo - swietny motocyklista,
ktory kariere zakonczyl w polowie lat 80. z powodu nieszczesliwego wypadku, a
w 1998 roku zmarl na bialaczke . <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/riaqcardo.jpg"
border="0" /> W sobote w poblizu toru panoszylo sie jeszcze
stado owiec: <img alt=""
src="http://ceglinski.blox.pl/resource/torowce.jpg"
border="0" /> Powrót z toru do centrum Walencji okazal sie juz
bardzo szybki - wyciagnalem wnioski z bledów i ze wstepnego rozpoznania
okolicy i do sypialnej nory spod bramy Circuit Ricardo Tormo dojechalem w
mniej wiecej 70 minut. Jesli pogoda mnie nie zniecheci (bedzie jej ciezko) to
zamierzam powtórzyc te wycieczki w niedziele i poniedzialek. Przepraszam za
brak polskich liter, ale spadly mi z roweru...
Rowerem na testy F1