Dajcie mi tę pieprzoną piłkę
Kobe Bryant nie rozgrywał w Bostonie wielkich zawodów. Przed decydującą
akcją trafił tylko 7 z 19 rzutów. Celtics długo prowadzili, na 9 min.
przed końcem różnicą 11 punktów. Jeszcze na minutę przed końcem było
89-86, ale wtedy sprawy wziął w swoje ręce Ron Artest - zdobył punkty po
wejściu pod kosz, po czym złapał Paula Pierce'a na faul w ataku.
Lakers wzięli czas na 26 sekund przed końcem.
Kobe Time? Mr. Hot for One Shot?
Phil Jackson: “He had a couple of looks before that that were good looks,
and he didn’t put them in. We were mystified by that. He told me the next
one was going to go in, so we went with him. ”
Kobe twierdzi, że był trochę bardziej stanowczy: “I didn’t say give
me one more chance. I said give me the damn ball. I never really give him
much of a choice.”
Kobe piłkę dostał i zrobił z nią to, czego należało się spodziewać.
Ray Allen zrobił wszystko co mógł. Ale Kobe jest nie do powstrzymania:
"Ray's athletic, but my elevator goes to the 12th floor and his
stays at the seventh."
Do złamanego palca i bólu pleców doszła skręcona kostka. Co nie
przeszkodzi Kobemu w jednym z dwóch najbliższych meczów stać się
najskutecznieszym LA Lakerem w historii. Do Jerry Westa brakuje mu już tylko
28 punktów.
PS. Tymczasem Shaq z Clippersami zaliczył szóste i najbardziej okazałe
double double. 16 pkt., 12 zb. (rekord sezonu). Cavaliers wygrywają
regularnie nawet bez Mo Williamsa i Delonte Westa a O'Neal z każdym
meczem gra coraz lepiej.
Dajcie mi tę pieprzoną piłkę