Dźwięki na dobrą noc
Drogą zakupu nabyłem w pobliskim czariciaku (znaczy się w Charity Shop,
znaczy się ponglisz dopadł i mnie) debiutancki album Portishead. Za całe
dwa funty znowu mogę delektować się, co tu dużo mówić, jedną z
najlepszych płyt lat 90-tych! Jak Szanowne Państwo już wie słabość do
śpiewających pań mam znaczną. Śpiewająca Beth Gibbons ową słabość
nie tylko potwierdza, ale także wzmacnia i potęguje. „Sour Times” z
płyty „Dummy”. Rok 1994. Smacznego!<img width='1'
height='1'
src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8954516500858938177-5
803116885538114213?l=londynstan.blogspot.com' alt='' />
Dźwięki na dobrą noc