Początek dużej korekty na giełdach
Obawy o podwyżki stóp procentowych, najpierw na Dalekim Wschodzie,
później w Stanach Zjednoczonych, a na końcu w Europie to największe w tej
chwili zagrożenie dla globalnych rynków akcji. Posiadaczy akcji powinny
też propozycje nowych regulacji funkcjonowania amerykańskich banków.
Jakkolwiek wzmocnią one stabilność systemu bankowego, to jednocześnie
ograniczają możliwość generowania ponadprzeciętnych zysków, co
zdecydowanie zmniejszy atrakcyjność akcji.
Styczeń na globalnych rynkach akcji był jednym z gorszych miesięcy w
ostatnim czasie. Indeks Hang Seng zamknął pierwszy miesiąc 2010 roku
wynikiem -8 proc., DAX -5,85 proc., Nasdaq Composite -5,37 proc., CAC -5
proc., KOSPI -4,77 proc., BOVESPA -4,65 proc., FTSE -4,14 proc., S&P500
-3,7 proc., DJIA -3,46 proc., a Nikkei -3,3 proc.Znane na Wall Street
powiedzenie mówi: „jaki styczeń, taki cały rok”. W okresie od 1930
roku zależność ta wystąpiła w przypadku indeksu S&P500 aż w 77,5
proc. przypadków. Przy czym przecena w pierwszym miesiącu roku w ponad 65
proc. przypadków zapowiadała spadki w całym roku. Dlatego też tegoroczny
spadek amerykańskiego indeksu szerokiego rynku o 3,7 proc. nie jest dobrą
wróżbą.Posiadacze akcji mogą pocieszać się jedynie tym, że w ostatnich
10-latach twierdzenie to sprawdziło się równie dobrze co rzut monetą.
Spadki w styczniu w trzech przypadkach zapowiadały to co się wydarzy w
danym roku, a w pozostałych trzech była to błędna diagnoza.
Najpoważniejsza wpadka miała miejsce w 2003 roku, gdy po spadku o 2,7 proc.
w styczniu, S&P500 wzrósł o 26,4 proc. Przy tej okazji trzeba
wspomnieć o roku 2009, gdy po odpowiednio spadku o 8,6 proc., rynek urósł
o 23,5 proc. Lata 2003 i 2009 można sprowadzić do wspólnego mianownika,
czyli zmiany trendu ze spadkowego na wzrostowy. Dlatego powtórzenie podobnej
sytuacji w tym roku jest mało prawdopodobne. Stąd też w przypadku ponownej
pomyłki, roczna stopa zwrotu S&P500 będzie co najwyżej jednocyfrowa. A
więc na koniec roku S&P500 nie przekroczy 1170 pkt. To zaś znacznie
zmniejsza szanse na silne wzrosty na GPW.
Jeszcze przed miesiącem mogło się wydawać, że potencjalnym pretekstem do
realizacji dużych zysków na światowych giełdach, będzie wzrost rynkowych
stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i związane z tym obawy o
wcześniejsze niż początkowo zakładano podwyżki stóp procentowych przez
Fed. Rynki akcji faktycznie ugięły się pod ciosem obaw o skutki
zaostrzenia polityki monetarnej, ale nie przez USA, tylko przez Chiny i
Indie. Informacje o podwyższeniu o 50 punktów bazowych stopy rezerwy
obowiązkowej w Chinach oraz działaniach administracyjnych zmierzających do
ograniczenia akcji kredytowej, podcięły skrzydła giełdowym bykom. Podobna
podwyżka o 75 punktów w Indiach pokazała natomiast, że sprawa jest
poważna. Działania te, które przynajmniej w przypadku Chin będą
kontynuowane w przyszłości, sposób bezpośredni uderzają przede wszystkim
w rynek surowców (głównie miedź i ropę). Stąd już tylko krok do
realizacji zysków na rynkach wschodzących. Pośrednio strach przed
zaostrzeniem polityki monetarnej przez kolejne banki centralne (niezależnie
od tego kiedy to nastąpi), może natomiast uderzyć w giełdy państw
rozwiniętych, stając się pretekstem do kontynuacji rozpoczętej w styczniu
korekty kilkunastomiesięcznych wzrostów.
Nie tylko chińsko-indyjski tandem podkopał nastroje na rynkach akcji w
styczniu. Obawy wywołały również, zgłoszone przez prezydenta USA,
pozycje nowych regulacji dla sektora bankowego. Mają one polegać na
rozdzieleniu działalność inwestycyjna od bankowej oraz ograniczeniu
wielkości instytucji bankowych, tak żeby już nie powstał problem
instytucji „za dużych żeby upaść”. W praktyce wprowadzenie tych zmian
będzie swego rodzaju sygnałem sprzedaży dla amerykańskich banków.
Pośrednio może to uderzyć również w banki europejskie i azjatyckie.
Perspektywa narastającego w kolejnych miesiącach strachu przed podwyżkami
stóp procentowych przez główne banki centralne (stopy szybko nie zostaną
podniesione, ale sam strach wystarczy do wygenerowania spadków), proponowane
zmiany regulacji dla amerykańskich banków, czy też rozpoczęta w ostatnich
tygodniach korekta kilkunastomiesięcznych wzrostów na rynku surowcowym oraz
wygenerowane wstępne sygnały sprzedaży na wykresach czołowych indeksów
(np. S&P500, DAX) sugerują, że w połowie stycznia na giełdach
rozpoczęła się korekta trwających od marca 2009 roku wzrostów.
Początek dużej korekty na giełdach