Zabawa w chowanego.
Po powrocie ze spaceru, pierwsza do kociego wejścia wbiegła Tosia, jednak
zatrzymała się w wiatrołapie z jakiegoś powodu. Bolek czekał, aż zwolni
przejście, ale jej nie poganiał rozumiejąc, że musi być tego jakaś
przyczyna. Figa też nerwowo węszyła – bez rezultatu. Tosia nadal
lustrowała wnętrze altanki – wyraźnie bała się wejść. <img
border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/kto_1.JPG" alt=""
/> Bolek wskoczył na stół i sprawdził zawartość misek – suche
było, ale w altance pozostał chyba zapach „obcego”, bo nawet Figa
wpadła ją obwąchać. Nic nie wywęszyła, ale tak na wszelki wypadek
wybiegła zaraz, aby zjeść, co miała, zanim ją okradną. Tosia wycofała
się, weszła drzwiami i gdzieś zniknęła. Bolek nadal szukał. Nie
trudno się domyślić, kto zdążył ukryć się pod tkaniną i czekał, aż
Bolek wszystko sprawdzi. Myślę, że Bolek dobrze wiedział, kto tam siedzi.
Zabawa w chowanego.