PORADNIK MAJSTERKOWICZA czyli JAK DOBRZE WKRĘCIĆ …
Ostatnio, jadąc gdzieś na zakupy swoim QQ, Polarny usłyszał w jakowymś
radyju „Poradnik Majsterkowicza czyli jak wkręcić siostrę”. Tekst
brzmiał mniej więcej tak, ale mogę trochę zmyślać:
„Bierzemy siostrę sztuk raz i zaczynamy ją wkręcać. Wkręcamy tak
długo, aż poczujemy z jej strony opór. Z braku siostry można w
zastępstwie wkręcać brata”.
<img style="margin: 10px; float: left;" title="MAŁY
MAJSTERKOWICZ"
src="http://nicalbonic.blox.pl/resource/MALY_MAJSTERKOWICZ.jpg"
alt="MAŁY MAJSTERKOWICZ" width="190"
height="190" /> Od mężczyzn, i Dźwiedzi również, oczekuje
się tego, aby byli zaradni. I nie chodzi tu o zaradność życiową typu
wziął telefon i zadzwonił po fachowca, ale o taką, aby facet potrafił
zrobić coś w domu. Zresztą zrobić to każdy rzekomo potrafi, tylko ilu
się chce? No Polarny należy do tych, którym się nie chce, aczkolwiek przy
wszystkim potrafi się pogrzebać i nie zostawić rozgrzebanego. Może
gdyby Polarnemu się chciało, to byłby pewnie majsterkowiczem, czy inną
złotą rączką, bo i wykładać potrafi… kafelki, i kran założyć
(naprawić również), farb i tapet się nie boi, przy samochodzie jak trzeba
pogrzebie i nie koniecznie przy jego pogrzebie, kontakt zrobi, w odkurzaczu
podłubie, tylko jest jeden problem: PoIarnemu się kompletnie nie chce .
No i tak a propos tego majsterkowania, poradnika i wkręcania, oraz chęci
to Polarny nie dalej jak wczoraj sam osobiście jednosobowo indywidualnie
wkręcił siebie do oporu. A było to tak:
Polarny ma w domu kibel. No wiem, że niektórych to może dziwić, bo
polarne to leją na śniegu gdzie po padnie, a raczej gdzie siknie, a teraz
śniegu jest w bród to i kibel zbędny. A latem? No, a latem kibel się
przydaje, więc Polarny kibel ma. A w tym kiblu ma miskę. Ale nie taką
zwykłą, ale … KLOZETOWĄ!!. No i ma ten … no… no ten do spuszczania
(i nie jest to ręka). No i „ten do spuszczania” to od lat spuszcza się,
jak dziewięćdziesięcioletni dziadek przy kąpiącej się osiemnastce
czyli, albo po kropelce, albo w ogóle.
Cóż, do tej pory domownikom jakoś to nie przeszkadzało, a do miski
biegali … z miską, jak zdarzył się cięższy kaliber, a to co się
niechybnie zrobiło nie chciał się spuścić. Nawet czasami
zastanawialiśmy się czy tego nie opatentować, jako materiał na
niezatapialne łodzie podwodne dla USA, ale nam przeszło. Ale dobiegłem od
tematu.
No, więc domownikom to nie przeszkadzało, aż do momentu kiedy Koleżanka
Małżonka oznajmiła:
- Trzeba kupić Nowy Kibel!!!
- Po co? – zastanawiał się Polarny skoro ten, który jest, jest:
a) ładny,
b) zgrabny,
c) powabny,
a że się nie spuszcza jak szesnastolatek na widok świerszczyka, to
jeszcze nic nie znaczy, szczególnie, że wszyscy się do tego przyzwyczaili.
- Ile kosztuje Nowy Kibel? – zagaiła niewinnie Koleżanka Małżonka.
- No taki lepsiejszy, to tak będzie powyżej trzech stów – oznajmił
Polarny i w tym momencie zaświeciła się w głowie Polarnego lampka i
pękła na głowie kulka Pomysłowego Dobromira.
- Jak to?!!! Ja mam wydać trzy stówy na Nowy Kibel?!!! Niedoczekanie
Wasze!!! – wykrzyczał Polarny w myślach i ruszył po skrzynkę z
narzędziami.
Akcja Kibel rozpoczęta. Oczywiście, jako Stary Dobry Fachowiec, Polarny
spuścił sobie na nogę żabkę co znacznie zmobilizowało go do pracy.
Następnie jako Stary Dobry Fachowie w skrócie na potrzeby notki nazwijmy go
eSDeeF zapomniał zakręcić, nim zaczął odkręcać, więc wykąpał sobie
skarpetki i spodnie do kolan. Gdy jednak już zakręcił to nie mógł znowu
odkręcić czego inneg, a następnie wkręcić co trzeba, co w sposób
dobitny wskazuje, że wkręcanie nie jest takie proste. Gdy jednak to co
trzeba było zakręcić zostało zakręcone, rzeczy do odkręcenia
odkręcone, a te do wkręcenia wkręcone, eSDeeF zaczął majsterkować.
No, co Polarny robił to opisywać Wam nie będę, powiem jedynie, że
umywalka … do mycia, lustro do … mycia, wanna w drugim pomieszczeniu …
do mycia, Polarny do … mycia. A końca roboty nie widać!! No, ale eSDeeF
ściemie nie bity … za często, skupił się jak to w kiblu i …
tandaradam… udało się!!! Kibel działa!!! Wytrysk ma taki, że nie jeden
młodzik, by mu go pozazdrościł. Teraz hasło, często powtarzane przez
Polarnego: „bystry jak woda w klozecie” w końcu nabrało bardziej
wymiernego kształtu. Efekt końcowy? Polarny upomniał się u KM-ki o trzy
stówy, bo pięćdziesiąt odjął za amortyzację. A, że trzeba było trzy
lata czekać na naprawę? No cóż, dobry fachowiec ma terminy zajęte daleko
do przodu, a jeszcze gdy mu się nie chce, to sami rozumiecie. Chce się
ktoś zapisać?
WNIOSEK: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE – POWIEDZIAŁY WPIEPRZAJĄC BABCIĘ
ROBALE.
PORADNIK MAJSTERKOWICZA czyli JAK DOBRZE WKRĘCIĆ …