Jak w piosence.
J uż dawno minęłyśmy zakręt, a Bolka widać nie było. Szedł za nami,
ale ociągał się naburmuszony na te spacery. On woli wygodnie na miękkim
parapecie przez okno świat podziwiać. Czy to zaraz wychodzić trzeba z
ciepełka, żeby ten śnieg oglądać. Oczy go potem bolą, łzawią i myszy
nie widzi. Tosia przysiadła na pieńku i czekała dłuższą chwilę – nie
doczekała się, a chciała mu pokazać, jak wdzięcznie wygląda. <img
border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wlazl_1.JPG"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wlazl_2.JPG"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wlazl_3.JPG"
alt="" /> Pojawił się – naburmuszony, uszy po
sobie…ciekawe, co go zatrzymało. Tosia nie pytała, bo już siedziała na
płocie. <img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wlazl_4.JPG"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wlazl_5.JPG"
alt="" /> Zgrabnie zeskoczyła i tu nieoczekiwanie dostała
reprymendę od Figi – czort wie, o co. Właściwie, Figa obsztorcowuje ją
zawsze po zejściu z płotu – zazdrość ją chyba zżera, że tamta
potrafi, że może, a ona nie – ach te baby. Bolek jest niechodzący po
płotach, ale żeby nie myślała sobie, że jest ciamajdą, o nie. On woli
wspinaczki bardziej ekstremalne. Też mi coś, pomyślała – ordynarny
betonowy słup, drabina niemal, że wysoko? Czy ktoś słyszał o tym, żeby
koty po słupach energetycznych chodziły – głupota, a nie sprawność. A
o takich jak ona to nawet piosenki piszą i wszyscy je znają: Wlazł kotek
na płotek i mruga. Piękna to piosenka, niedługa; My temu chytremu kotkowi
I sami odmrugnąć gotowi, Do tego płotka Tosia przymierzała się od
dawna, ale stary, pochylony i nad studnią – trochę zawsze się bała.
Teraz ustabilizowany śniegiem, dużo niższy, odważyła się
Jak w piosence.