W cztery konie
<img src="http://idacdonikad2.blox.pl/resource/WozyNaRynku.jpg"
alt="Na krakowskim rynku" width="530"
height="349" />
Do i z Krakowa : … w XVII wieku transport towarów w handlu
dalekosiężnym odbywał się wozami zaprzężonymi w konie. Towar przed
kradzieżami zabezpieczano najczęściej tzw. dekami, czyli skórami
wołowymi lub krowimi. Czasem towar nakryty był brezentem. Najbardziej
rozpowszechniony był wóz, zaprzężony w cztery konie – łatwy do
manewrowania i do tego pakowny. Towary luksusowe (np. szkło weneckie) i
lekkie (np. futra) przewożono po podmokłych i wyboistych drogach kolasami,
koczami i wierzchem. Wozy owinięte były sznurami lub łańcuchami, które
zabezpieczały przed zgubieniem i kradzieżą. Furmani posiadali na
wyposażeniu pewnego rodzaju dźwig, który przypominał śrubę i miał na
celu podnoszenie wozu, gdy ten ugrzązł w błocie. Sań używano stosunkowo
rzadko, wóz stanowił główny środek transportu również zimą.
Obciążenie wozu wynosiło prawdopodobnie 4 – 5 cetnarów na jednego
konia, tj. ok. 260 – 325 kg. Obciążenie mogło być różne w każdym
przypadku, zależało od gatunku towarów, wytrzymałości wozu, kondycji
koni jak również doświadczenia furmana. Opłaty za transport były
niejednolite i zależały od wagi towaru, odległości, stanu drogi i
panującego na niej bezpieczeństwa. Kupcy umawiali się z furmanami, którzy
z kolei solidarnie ustalali między sobą wysokość ceny, której potem się
trzymali.
Źródło: Handel zagraniczny Krakowa w połowie XVII wieku – Jacek
Wijaczka, Towarzystwo Naukowe „Societas Vistulana” 2002
W cztery konie