Było spojrzeć w lustro, John
Afera obyczajowa z moim ulubionym Johnem Terry jest rozwojowa. Po
trzęsieniu ziemi z ujawnieniem jego romansu z dziewczyną kolegi z drużyny,
jak w przypadku Tigera Woodsa zaczynają ujawniać się kolejne kochanki,
licząc na łatwy grosz od łakomych brukowców. Nie jedno jeszcze pewnie
usłyszymy o Terrym, który świetnym piłkarzem jest, a na boisku prawdziwym
liderem, ale na autorytet moralny i wzór dla młodzieży kompletnie się nie
nadaje. Wszelako solidaryzowałem się z nim, kiedy media skompromitowały
zarabiającego 170 tys. funciaków tygodniowo gwiazdora, że dorabia na
waciki, oprowadzając za pieniądze biznesmenów po zakamarkach Stamford
Bridge i bazy treningowej Chelsea. Solidaryzowałem, albowiem sam w czasach
studenckich dorabiałem jako przewodnik wycieczek, a potem długo i z
przyjemnością oprowadzałem klasy po redakcji Gazety. Ale w przypadku
romansu z kobietą kolegi z drużyny żadnej solidarności nie ma!Więcej..
Było spojrzeć w lustro, John