Szukając wody.
Zimno, wiatr, woda zamarza. Koty spragnione chyba, mimo, że jogurt i mleko
dostają, a śniegu pod dostatkiem. Jak wodę ciepłą zaniosę – nie
piją. Że chlorowana? Sprawdzę, jak zareagują na mineralną. Tymczasem
ciągle po tych zamarzniętych oczkach wodnych chodzą, co budzi we mnie
poważne obawy, że jak nie teraz, to w przyszłych dniach lód się załamie
i tragedia będzie. Zastałam je na parapecie. Bolek zszedł coś
przekąsić. Tosia coś miauknęła w jego stronę. Widać jakieś polecenie,
albo prośba, bo Bolko z altany wyszedł, a po chwili i ona. <img
border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_1.JPG"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_2.JPG"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_3.JPG"
alt="" /> Usiadła na studni i zaczęła obserwować jego
poczynania. <img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_4.JPG"
alt="" /> Po chwili pobiegła do drugiego oczka wodnego – też
zamarznięte i zasypane ogromną zaspą śnieżną – wróciła i w oddali
czekała. W tym czasie Bolek szukał Musiała palnąć coś głupiego i
zdawać sobie sprawę, że Bolek ma prawo się gniewać, a może nawet
futerko przetrzepie. <img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_5.JPG"
alt="" />Siedziała tam kilka minut i dopiero propozycja spaceru
rozładowała napięcie. Koty szły innymi drogami, mimo, że ostatnio Bolek
zwykle za Tosią jej śladem – praktyczny. Tym razem gdzieś po działkach,
po śniegu głębokim – obrażony i słusznie. Tak się starał, a ona
jakieś przytyki, czy drwiny, albo pretensje.Na drugiej alei dołączył do
mnie, a Tosia swoim zwyczajem została – na studni.<img
border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_6.jpg"
alt="" /><img border="0"
src="http://darmozjady.blox.pl/resource/wody_7.jpg"
alt="" />Dogoniła nas jak wicher w połowie alei – dalej koty
biegły już razem w zupełnej zgodzie.
Szukając wody.