Na co Renault te 15 mln Pietrowa?!
Rosyjskie 15 mln euro wzięło i wyparowało zanim się porządnie w F1
zagotowało. Witalij Pietrow obdarowany obietnicą tak znaczącego posagu
dostał angaż w Renault, a teraz może z bolidu być wyrzucony w trybie
dość wstydliwym - takie znamy informacje oficjalne. Niby tajemnicą nie
było, że za wyborem Rosjanina ciągnął się zapach pieniędzy, ale
prędzej spodziewałbym się finansowych nacisków na lansowanie Pietrowa w
F1 ze strony tamtejszych oligarchów, niż tego, że zostawią pierwszego
swojego w elicie na lodzie.
<img title="Pietrow, Kubica"
src="http://gazetasportowa.blox.pl/resource/pietrov.jpg"
alt="Pietrow, Kubica" width="530" height="135"
/>
500 firm przeszedł ojciec Pietrowa i nikt nie dał mu kasy? Dziwne.
Przecież dość powszechną wiedzą jest, że F1 liczy na rynek rosyjski
jako na niezagospodarowaną pustynię, na której wybuchnie biznesowe
eldorado. Tymczasem okazuje się, że rozpowiadanie przez Berniego
Ecclestone'a o konieczności sprowadzenia F1 do Moskwy pod pozorem
finansowej korzyści ma się do rzeczywistości jak sny o potędze BMW Sauber
w zeszłym sezonie. Za marne 15 mln euro jakakolwiek firma rosyjska
(Gazprom, Sberbank, Lukoil) miałaby swojaka w F1, czyli wielką i
prestiżową reklamę, a jednak się teraz odwróciły (nie wierzę), albo
nikt z nimi wcześniej tego nie załatwił (zdumiewające). Obie teorie
brzmią dziwacznie. Na kryzys globalny akurat w tej materii nie ma co
zwalać, zatem pozostaje obwieszczenie, że to Pietrow nie był dla tych
przedsiębiorstw partnerem do rozmów.
Inna sprawa, że też co najmniej dziwne jest postępowanie Renault -
słowa Erica Boulliera nie pozostawiają chyba złudzeń - za marne 15 mln
euro zaczęło kompletować skład zespołu?! Nie sprawdzili finansowych
obietnic? Nie podpisali wcześniej umów? Teraz będą wyrzucać kierowcę
wystawiając się na uśmieszki politowania? Po co to było? Bo skoro
prawdą jest, że te 15 mln euro to 7 proc. ich budżetu (a zatem cały ma
ok. 215 mln) to i bez posagu Pietrowa Renault wygląda na nie tylko finansowo
bezpieczne, ale też może sobie pozwolić na deklaracje rozwoju auta i
obietnice zwycięstw. OK, - darowanemu koniowi w zęby nawet Francuz nie
zagląda, ale nie była to już kwestia być albo nie być.
Znów zatem bez sensu. Z jednej strony firmy za marne dla nich grosze nie
chcą być w F1, z drugiej pojawia się w niej Rosjanin, który pieniędzy
jednak nie ma, z trzeciej - wcale one nie były warunkiem na przetrwanie
Renault. Z daleka cała sytuacja śmierdzi, ale nie pieniędzmi. Może zatem
Rosjanie dostali cynk od Stefan GP i FIA i tam ulokują swoje ruble, w
bardziej przyjaznym, bałkańskim klimacie? Ne, to już z mojej strony
szukanie racjonalnych powodów tam, gdzie sens dawno zanikł. O tym kim
będzie kierowca Renault (wraca drugie po Heidfeldzie lansowane przeze mnie
nazwisko - Klien) po rozstaniu z Pietrowem - za godzin kilka, obiecuję.
PS. Ja p..., jaka piękna noc.
Na co Renault te 15 mln Pietrowa?!