2 błędy poznawcze, które stają na drodze do zarabiania na inwestycjach

utworzone przez | lut 6, 2023

Rozpoznanie problemu to pierwszy krok do jego rozwiązania. Aby zwiększyć zyski i zminimalizować ryzyko, inwestorzy powinni kierować się logiką i działać racjonalnie. W praktyce jednak tak nie jest. Badania pokazują, że ludzie często ponoszą straty, ponieważ nie wybierają odpowiedniego momentu na dokonanie transakcji. I to nie narzędzia rynkowe są temu winne, tylko decyzje podejmowane pod wpływem emocji. Przyjrzyjmy się, dlaczego tak się dzieje.

Jakie błędy poznawcze uniemożliwiają skuteczne inwestowanie?

Wpływ strachu i chciwości

Aby znaleźć okazje i zamknąć transakcje, inwestor musi mieć racjonalne podejście i myśleć logicznie. Jednak na ludzkie zachowanie silnie wpływają emocje — problem ten John Maynard Keynes omówił już w 1936 roku w swoim dziele „Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza”.

Emocje sprawiają, że odbiegamy od początkowego planu i podejmujemy impulsywne kroki, sprzedając lub kupując papiery wartościowe bez zastanowienia. A wynik takich transakcji często okazuje się negatywny. Keynes był też pierwszym, który twierdził, że zwłaszcza strach i chciwość prowadzą do powstawania baniek finansowych i następujących po nich gwałtownych spadków na giełdzie. Oto jak to się dzieje. Kiedy ceny aktywów rosną, inwestorzy stają się chciwi — boją się stracić łatwy zysk. Popyt na aktywa wzrasta, a cena rośnie. Czasami jest ona znacznie wyższa niż jakakolwiek realistyczna ocena wartości przedsiębiorstwa. W rezultacie rosnące ceny prowadzą do powstania bańki, czyli nieracjonalnie wysokich notowań, po których następuje gwałtowny spadek.

Podobnie, gdy ceny spadają, inwestorzy mogą sprzedawać papiery wartościowe ze stratą w obawie przed utratą całego kapitału. Mogą też z tego samego powodu zwiększyć inwestycje w aktywa przynoszące straty, licząc na szybki wzrost. Obie te strategie w większości przypadków doprowadzą do strat. Co ciekawe, inwestorzy nie są tak samo podatni na emocje we wszystkich dziedzinach gospodarki. Przyjrzyjmy się przykładowi z nieruchomości.

Czy kupilibyście mieszkanie za 20 milionów złotych, gdybyście wiedzieli, że kilka miesięcy temu podobna nieruchomość w tej samej okolicy była warta 10 milionów? A może sprzedalibyście nieruchomość, gdy jej cena spadła o połowę? Odpowiedź jest oczywista: znamy prawdziwą wartość mieszkania i nie kupimy go za znacznie więcej ani nie sprzedamy za mniej niż ta wartość, chyba że mamy inne ważne powody. Jednak na giełdzie bańki tworzą się i pękają cały czas — wystarczy spojrzeć na dowolny wykres cen aktywów finansowych od kilkudziesięciu lat.

Nadmierne oczekiwania

Wynalezienie i masowy rozwój Internetu pod koniec lat 90. doprowadziły do sytuacji, w której na początku XXI wieku mało kto inwestował w spółki technologiczne w Stanach Zjednoczonych.

Perspektywa ogromnych zmian w amerykańskiej gospodarce była tak jasna, a ich skala tak kolosalna, że spodziewane zyski firm z tego sektora nie opierały się na tradycyjnych miernikach, ale były ustalane niemal na chybił trafił. Zakładano, że Internet pomoże wielu istniejącym firmom obniżyć koszty. Inne po prostu znikną i zostaną zastąpione przez nowo powstałe firmy technologiczne. W związku z tym popyt na akcje tych ostatnich był ogromny, a podaż ograniczona. Indeks spółek notowanych na NASDAQ wzrósł od 1995 r. do marca 2000 r. o 400%, gdyż popyt na akcje tych spółek wielokrotnie przewyższał podaż.

Nierealistyczne oczekiwania w modelach analityków, zawyżone wyceny spółek i niemal całkowity brak zdrowego rozsądku inwestorów były na porządku dziennym. Inwestycje w te akcje rosły z miesiąca na miesiąc, aż do gwałtownego załamania w marcu 2000 roku. Indeks kontynuował spadek przez ponad dwa lata, tracąc w sumie około 80% swojego wcześniejszego wzrostu, by odrodzić się dopiero 15 lat później — w marcu 2015 roku. Każdy, kto zainwestował w spółki technologiczne w latach 1997-2000, stracił cały swój kapitał.

To jeden z najbardziej wymownych przykładów tego, jak nierealistyczne oczekiwania, lekceważenie zdrowego rozsądku i chciwość prowadzą do katastrofy. A to nie jest jedyna historia. Wystarczy pomyśleć o indeksie akcji rynków wschodzących, który runął w ciągu jednego dnia w 2004 r., czy o kryzysie finansowym z lat 2007-2008, który został wywołany przez kredyty hipoteczne wysokiego ryzyka w Stanach Zjednoczonych.

Inwestorzy wcale nie są głupi — po prostu mają tendencję do unikania dyskomfortu i szukania przyjemności. W końcu łatwo jest sprzedawać, gdy wszyscy się boją, a kupować, gdy jest się pewnym bezchmurnej przyszłości. Wygodnie jest nam działać tak, jak robi to większość ludzi, ponieważ „wszyscy nie mogą się mylić”. Ale często jest to błędna decyzja.

Przez lata rosnący rynek stworzył poczucie, że inwestowanie jest łatwe. Rodzi się złudzenie, że wcale nie trzeba badać przedsiębiorstw i dokonywać realistycznych szacunków ich wartości i tempa wzrostu. W takich przypadkach inwestorzy łatwo mogą pomylić szczęście z umiejętnościami, co częściej prowadzi do utraty kapitału, gdy tylko rynki się odwrócą. Z perspektywy czasu prawie zawsze zdajemy sobie sprawę, że pozwoliliśmy naszym oczekiwaniom wyjść poza rozsądne granice. Nawet jeśli w tamtym czasie nie było to wcale takie oczywiste. Dlatego zawsze należy mieć jasność co do tego, co się kupuje i dlaczego.

Dariusz Furtek

Dariusz Furtek

Bloger

Nazywam się Dariusz Furtek i mam naturę odkrywcy. BlogFrog powstał z mojej niezgody na szufladkowanie. Wierzę, że można z równą pasją śledzić nowinki w IT, analizować oferty bankowe i szukać inspiracji do urządzenia domu. Zwinne przeskakuję między tematami, szukając tego, co wartościowe, praktyczne i ciekawe. Zapraszam Cię do świata, w którym wiedza nie ma granic.

W tej kategorii znajdziesz o wiele więcej: